
Znak krajowy czy unijny? 400 zł kupuje ochronę tylko w Polsce

Jeśli marka ma być chroniona tylko w Polsce, według zasad Urzędu Patentowego RP elektroniczne zgłoszenie krajowe kosztuje 400 zł w jednej klasie oraz 120 zł za każdą następną. To opłata za złożenie wniosku, a nie za przyznane już prawo: jego udzielenie wymaga rozpatrzenia zgłoszenia i późniejszej opłaty za pierwszy okres ochrony.
Jeśli firma potrzebuje ochrony marki we wszystkich państwach UE, powinna rozważyć zgłoszenie unijne w EUIPO. Unijny poradnik dla przedsiębiorców wiąże wybór urzędu z terytorium, na którym znak ma obowiązywać: rejestracja krajowa odpowiada działalności w jednym państwie, a EUIPO jest drogą do ochrony w całej Unii. Niższa cena polskiego zgłoszenia nie oznacza słabszego prawa w Polsce; różnica dotyczy przede wszystkim granic ochrony.
Gdzie rzeczywiście potrzebujesz ochrony?
Firma sprzedająca pod marką tylko na polskim rynku może skierować zgłoszenie do UPRP. Po uzyskaniu prawa ochronnego wyłączność dotyczy wskazanych towarów i usług na terytorium Polski. Nie przechodzi automatycznie na rynek niemiecki czy czeski tylko dlatego, że przedsiębiorca używa tej samej nazwy i wysyła tam produkty.
Przy planowanej sprzedaży w wielu państwach UE zgłoszenie unijne porządkuje sprawę w jednym postępowaniu. Obejmuje jednak całą Unię, także kraje, które dziś nie są celem ekspansji. Ma to znaczenie przy sprawdzaniu wcześniejszych oznaczeń: przeszkoda na jednym rynku może wpłynąć na los zgłoszenia unijnego, choć ten rynek nie znajduje się w najbliższym planie firmy.
Gdy zagraniczna sprzedaż ma dotyczyć tylko kilku wskazanych państw, nie ma jednej odpowiedzi dla każdej marki. Warto zestawić ochronę krajową na tych rynkach z rejestracją unijną, uwzględniając koszt, liczbę urzędów i ryzyko kolizji. Sama dostępność polskiego sklepu internetowego dla zagranicznych odbiorców nie mówi jeszcze, gdzie firma będzie aktywnie oferowała towary pod marką.
Ile wynosi opłata za zgłoszenie?
Z krajowych stawek wynika 520 zł za zgłoszenie w dwóch klasach i 640 zł w trzech. To arytmetyka opłaty zgłoszeniowej, a nie wycena całego procesu: gdy UPRP wyda pozytywną decyzję, trzeba jeszcze zapłacić za pierwszy okres ochrony. Bez tej opłaty prawo ochronne nie zostanie udzielone.
W przypadku indywidualnego znaku unijnego tabela opłat w rozporządzeniu UE ustala za zgłoszenie elektroniczne 850 euro w pierwszej klasie, 50 euro za drugą i 150 euro za każdą kolejną. Wniosek obejmujący odpowiednio jedną, dwie lub trzy klasy kosztuje więc 850, 900 albo 1050 euro. Przy porównywaniu kosztów trzeba pamiętać, że po polskim zgłoszeniu dochodzi osobna opłata za ochronę.
Kwoty w złotych i euro dają punkt wyjścia do budżetu, ale sam kurs wymiany nie rozstrzyga wyboru. Polskie zgłoszenie obejmuje tylko Polskę, unijne całe terytorium UE. Porównanie ma sens dopiero dla tych samych towarów i usług oraz rynków, na których marka rzeczywiście ma być używana.
Jak ustalić klasy bez płacenia za przypadkowy zakres?
Klasy porządkują towary i usługi, które mają być objęte zgłoszeniem. Nazwa firmy może działać na opakowaniu własnego produktu, w sklepie oraz przy usługach świadczonych klientom, lecz każda z tych aktywności wymaga właściwego opisu. Liczba klas wpływa na rachunek, a treść wykazu określa, czego dotyczy ochrona.
Przed wyliczeniem opłaty oddziel towary już oferowane od usług i produktów, których wprowadzenie jest konkretnie przygotowane. Przykładowo, jeżeli marka ma oznaczać zarówno kosmetyki, jak i usługi sprzedaży prowadzone pod tą nazwą, trzeba ocenić oba rodzaje działalności, zamiast zakładać, że rejestracja samego produktu obejmuje także każdą usługę. Nie oznacza to automatycznie potrzeby dopisywania wszystkich klas związanych z firmą. Szeroki wykaz podnosi koszt i utrudnia rzetelną ocenę wcześniejszych znaków.
Istotna jest również postać zgłaszanego oznaczenia. Sama nazwa słowna i znak z elementem graficznym mogą wymagać osobnego namysłu nad tym, co ma być chronione. Jeżeli klienci rozpoznają markę przede wszystkim po nazwie, wyszukiwanie wyłącznie identycznego logo nie pokaże całego ryzyka kolizji.
Jakie wcześniejsze oznaczenia sprawdzić przed zapłatą?
Przegląd wcześniejszych praw powinien odpowiadać terytorium wybranej procedury i wykazowi towarów lub usług. Przy zgłoszeniu polskim sprawdź oznaczenia obowiązujące w Polsce; przy unijnym uwzględnij także prawa mogące działać w pozostałych państwach UE. Bliska nazwa w pokrewnej branży ma inne znaczenie niż podobne słowo używane dla odległych produktów.
- Wyszukaj identyczną nazwę, a potem warianty różniące się pisownią, brzmieniem lub krótkim dodatkiem.
- Porównaj towary i usługi wcześniejszych znaków z własnym wykazem; nie kończ sprawdzenia na samej nazwie klasy.
- Sprawdź, czy znaleziony znak jest zgłoszeniem w toku, zarejestrowanym prawem czy wpisem, którego ochrona wygasła, oraz kto jest jego właścicielem.
- Jeśli zgłaszasz element graficzny, uwzględnij podobne obrazy i układ elementów, nie tylko słowa.
Takie poszukiwanie pomaga wybrać nazwę i zakres zgłoszenia przed poniesieniem opłaty, ale nie jest obietnicą rejestracji. Wcześniejszy znak może stać się podstawą sprzeciwu, dlatego przy bardzo podobnym oznaczeniu i zbliżonej ofercie warto ocenić zmianę nazwy jeszcze przed złożeniem wniosku.
Co dzieje się po zgłoszeniu?
W Polsce urząd bada wniosek, publikuje zgłoszenie i przewiduje możliwość wniesienia sprzeciwu przez osoby trzecie. Dopiero pomyślny przebieg procedury oraz opłacenie pierwszego okresu ochrony prowadzą do uzyskania prawa. Kwota za złożenie wniosku jest więc kosztem wejścia do procedury krajowej, a nie gwarantowaną ceną zarejestrowanego znaku.
Zarówno ochronę krajową, jak i unijną można odnawiać na kolejne dziesięcioletnie okresy. Terytorium i wykaz towarów wybrane przy zgłoszeniu będą zatem miały znaczenie również dla późniejszego utrzymania marki. Jeżeli ekspansja pozostaje niepewnym planem, budżet warto oprzeć na obecnych rynkach i jasno określonych kolejnych wejściach, a nie na samej możliwości sprzedaży gdziekolwiek w UE.
Przeczytaj także:
Powiązane artykuły


Adastra kupuje 100 proc. Infinite Services — polska marka zostaje

Barter też jest reklamą — samo „współpraca” nie wystarczy

Polska Komisja AI ma przewodniczącą: Senat poparł ją 56 głosami

Cloudflare R2 czy AWS S3? Brak opłat za transfer ma koszt wydajności

Trójmorze uruchamia fundusz 360 mln euro: Polska wnosi 50 mln
Zapisz się do naszego newslettera
Otrzymuj najnowsze wiadomości o Web3, AI i kryptowalutach prosto na swoją skrzynkę.