Google Drive czy OneDrive? Darmowe 15 GB nie rozstrzyga wyboru

|Autor: Redakcja QUASA|5 min czytania| 2
Google Drive czy OneDrive? Darmowe 15 GB nie rozstrzyga wyboru

Google Drive jest rozsądnym wyborem bez abonamentu, gdy dokumenty powstają w aplikacjach Google, a zdjęcia nie zajmują dużo miejsca. OneDrive zyskuje przy pracy w Wordzie i Excelu oraz wtedy, gdy kilka osób potrzebuje oddzielnych dużych limitów. W ofercie Google One konto ma do 15 GB bezpłatnej przestrzeni łącznie na Dysk, Gmail i Zdjęcia Google; płatne pakiety obejmują między innymi 100 GB i 2 TB. Większy darmowy limit Google nie oznacza więc większej puli na same pliki.

Zasady miejsca Microsoft przewidują 5 GB bezpłatnej przestrzeni na pliki i zdjęcia w OneDrive oraz załączniki Outlook.com; osobny limit poczty Outlook.com wynosi 15 GB. Przy płatnej chmurze ważniejszy od różnicy w darmowym miejscu staje się model abonamentu: Google One udostępnia rodzinie wspólną płatną pulę, a Microsoft 365 Family daje każdemu własny przydział. To zmienia koszt rzeczywiście użytecznej przestrzeni.

Bezpłatne miejsce: co zajmuje limit?

Na koncie Google wiadomości w Gmailu, kopie w Zdjęciach Google i pliki na Dysku korzystają z tej samej przestrzeni. Dokumenty tekstowe mogą zajmować niewiele miejsca, ale automatycznie przesyłane zdjęcia i filmy stopniowo zmniejszają zapas dostępny na pocztę. Dlatego osoba przechowująca tylko kilka folderów może długo pozostać przy bezpłatnym koncie, podczas gdy intensywne archiwizowanie zdjęć szybciej doprowadzi do limitu.

W koncie Microsoft na pulę chmurową wpływają również załączniki w Outlook.com. Trzeba odróżnić ją od osobnego limitu na wiadomości e-mail: dodatkowa przestrzeń skrzynki nie powiększa miejsca na zdjęcia i dokumenty w OneDrive. Przy ocenie darmowej oferty warto więc patrzeć na to, co faktycznie będzie zapisywane w danym ekosystemie, a nie na jedną liczbę wyrwaną z warunków korzystania.

Ile kosztuje rok i przydzielony terabajt?

Polski cennik Microsoft 365 podaje 429,99 zł rocznie za Personal z 1 TB dla jednej osoby oraz 559,99 zł rocznie za Family dla maksymalnie sześciu osób, każdej z własnym 1 TB. Przy płatności rocznej Personal oznacza zatem 429,99 zł za osobę i jej przydzielony terabajt. Family kosztuje około 280 zł na osobę i jej 1 TB przy dwóch użytkownikach, 186,66 zł przy trzech oraz 93,33 zł przy sześciu.

Ta kalkulacja ma sens tylko dla osób rzeczywiście korzystających z abonamentu. Jeśli przestrzeni potrzebuje jedna osoba, Family kosztuje więcej niż Personal, mimo większej nominalnej pojemności całego pakietu. Przy dwóch osobach potrzebujących własnego terabajta Family za 559,99 zł zastępuje dwa abonamenty Personal za łącznie 859,98 zł; różnica wynosi 299,99 zł rocznie. Nie jest to jednak cena samego dysku: w pakietach są też aplikacje biurowe, co ma znaczenie, jeśli domownicy płaciliby za nie niezależnie od chmury.

Google One należy liczyć inaczej. Opłata przypada na pakiet o określonej łącznej pojemności, nie na oddzielny terabajt dla każdej osoby. Kwot wyrażonych w USD nie warto przeliczać według przypadkowego kursu na rzekomą cenę polskiej subskrypcji. Nawet gdy roczny koszt podzieli się przez liczbę użytkowników, otrzymuje się koszt udziału we wspólnej przestrzeni, a nie gwarantowaną wielkość osobistego limitu. Dla rodziny, w której miejsce zużywa głównie jedna osoba, to może być zaletą; dla kilku osób z dużymi archiwami — ograniczeniem.

Rodzina: elastyczna pula czy własny limit?

Reguły rodzinnego udostępniania Google One pozwalają dzielić pakiet z maksymalnie pięcioma innymi osobami. Każda najpierw wykorzystuje osobiste bezpłatne miejsce, a dopiero potem pliki zajmują wspólną płatną pulę. Uczestnik może zużyć tyle dostępnej wspólnej przestrzeni, ile potrzebuje. Pozostali widzą wykorzystanie miejsca, lecz nie dostają dostępu do jego zdjęć i dokumentów bez osobnego udostępnienia.

To dobry układ, gdy zapotrzebowanie domowników jest nierówne: jedna osoba archiwizuje filmy z telefonu, druga przechowuje przede wszystkim dokumenty. Wolne miejsce nie pozostaje przypisane do konta, które go nie potrzebuje. Trzeba jednak brać pod uwagę wspólny limit: intensywne korzystanie przez jednego członka rodziny zmniejsza zapas dostępny pozostałym. Podział kosztów po równo nie oznacza podziału pojemności po równo.

W Microsoft 365 Family każdy użytkownik dostaje własną przestrzeń OneDrive. Dzięki temu duży zbiór zdjęć jednej osoby nie pomniejsza limitu drugiej. Ceną tej przewidywalności jest brak wspólnego zbiornika na niewykorzystane terabajty: miejsca, które zostaje na jednym koncie, nie da się po prostu doliczyć do przydziału innego. Wybór zależy więc od rozkładu plików w rodzinie, nie tylko od sumy pojemności widocznej w opisie pakietu.

Wspólne dokumenty i obieg zmian

Jeśli grupa pisze w Dokumentach i Arkuszach Google, Dysk utrzymuje pliki w środowisku, w którym już są tworzone i poprawiane. OneDrive pełni podobną rolę dla Worda, Excela i PowerPointa. Oba zestawy pozwalają współpracować nad dokumentami, lecz wygoda zależy od tego, czy wszyscy uczestnicy używają tych samych aplikacji i formatu pliku. Przy dokumentach wielokrotnie poprawianych przez kilka osób taka ciągłość może mieć większą wartość niż różnica w wolnym miejscu.

W rodzinnym archiwum warto oddzielić przechowywanie od współpracy. Prywatne zdjęcia trzymane na osobnych kontach nie muszą być widoczne dla pozostałych; udostępniony album albo folder jest osobną decyzją. Dokument, który wszyscy mają edytować, wymaga natomiast właściwych uprawnień i jednego miejsca na aktualną wersję. Jeśli rodzina używa różnych aplikacji biurowych, sama zmiana usługi przechowywania nie usunie problemów z obiegiem plików.

Czy opublikowany test szybkości zmienia wybór?

W teście Tom’s Guide wysłanie folderu 5 GB do Google Drive i pobranie go trwało nieco ponad siedem minut w każdą stronę; dla OneDrive podano około 15 minut łącznie na wysłanie i pobranie. To wyniki jednego opublikowanego porównania usług. Opis metody mówi o pomiarze czasu transferu, ale przy tych wynikach nie podaje pełnej konfiguracji łącza ani składu folderu. Różnicy liczonej w minutach nie można więc przenieść wprost na polskie połączenie domowe.

Przy jednorazowym przesłaniu dużej biblioteki zdjęć czas transferu może być odczuwalny. W codziennej pracy istotniejsze bywają jednak małe zmiany w plikach, zgodność aplikacji i dostęp pozostałych użytkowników do aktualnej wersji. Pomiar wysłania i pobrania folderu nie mierzy całego procesu współedycji ani zachowania usługi przy wielu urządzeniach. Jeśli potrzebujesz przede wszystkim darmowego miejsca i pracujesz w usługach Google, przewaga Dysku jest czytelna. Jeśli płacisz za pakiet Office albo chcesz osobnych limitów dla domowników, OneDrive w Microsoft 365 może być korzystniejszym zakupem.

Przeczytaj także:

Udostępnij:

Zapisz się do naszego newslettera

Otrzymuj najnowsze wiadomości o Web3, AI i kryptowalutach prosto na swoją skrzynkę.

0