
RPP trzyma 3,75% mimo inflacji 4% — listopad przyniesie ważniejszy test

Rada Polityki Pieniężnej 7 października 2026 r. utrzymała stopę referencyjną NBP na poziomie 3,75%, choć wrześniowa inflacja CPI wyniosła 4% rok do roku. Na zakończonym w Warszawie posiedzeniu Rada pozostawiła bez zmian także pozostałe stopy banku centralnego. Decyzja utrzymuje dotychczasowy punkt odniesienia dla rynku kredytów i depozytów, ale nie rozstrzyga, jak długo potrwa pauza.
Wzrost cen przekroczył górną granicę pasma celu NBP, lecz jego źródło ma znaczenie dla oceny stóp. Ekonomiści ING ocenili październikowy komunikat jako zwięzły i raczej neutralny; wskazali też, że w listopadzie RPP zapozna się z nową projekcją makroekonomiczną. To ona może pokazać, czy droższa energia pozostanie przejściowym impulsem, czy zwiększy ryzyko dłuższego wzrostu cen.
Co RPP pozostawiła bez zmian
Stopa referencyjna pozostaje na poziomie ustalonym po marcowej obniżce. Październikowe utrzymanie stóp dotyczy bieżących parametrów polityki pieniężnej; nie wyznacza terminu następnej decyzji. Rada będzie oceniać kolejne informacje o inflacji i aktywności gospodarczej, zanim zdecyduje, czy obecny poziom oprocentowania wystarcza.
W ocenie przyszłej inflacji znaczenie mają ceny surowców na świecie, krajowa polityka fiskalna, płace oraz regulowane ceny energii. Część tych czynników może zmienić rachunki gospodarstw domowych szybciej, niż decyzja o stopach wpłynęłaby na ceny. Dla RPP istotne będzie więc nie tylko to, ile wynosi ostatni wskaźnik CPI, lecz także jak szeroko wzrost kosztów przenosi się na inne towary i usługi.
Stabilizacja stóp pozostawia miejsce na taką ocenę. Gdyby wzrost cen ograniczył się głównie do paliw, podwyżka stóp uderzałaby przede wszystkim w popyt i koszt finansowania. Gdyby droższa energia zaczęła podnosić także inne ceny i oczekiwania inflacyjne, argument za zacieśnieniem polityki pieniężnej byłby silniejszy.
Dlaczego droższe paliwa nie przesądziły o podwyżce

Wrześniowe przyspieszenie inflacji było silnie związane z paliwami. Analiza Związku Banków Polskich podaje, że ich ceny wzrosły o 36,1% rok do roku i o 9,2% wobec sierpnia, podczas gdy ogólny CPI zwiększył się z 3,4% w sierpniu do 4,0% we wrześniu. ZBP ocenił październikową pauzę jako uzasadnioną potrzebą sprawdzenia trwałości tego wzrostu.
Wyższa cena paliwa trafia do koszyka CPI bezpośrednio, gdy kierowca tankuje samochód. Może też zwiększać koszty transportu i produkcji, które firmy później przeniosą na odbiorców. Ten drugi etap jest ważny dla polityki pieniężnej: stopy oddziałują na popyt i finansowanie z opóźnieniem, więc reakcja na chwilowy skok ceny surowca może przynieść skutki wtedy, gdy sam impuls już osłabnie.
Różnica między inflacją ogólną a bazową pomaga ocenić skalę problemu. Ta druga miara pomija żywność i energię, dzięki czemu lepiej pokazuje, czy presja cenowa obejmuje pozostałą część gospodarki. Dostępny w chwili decyzji wynik za sierpień oraz wstępne szacunki na wrzesień sugerowały słabszą presję bazową niż wskazywał sam wzrost CPI. Był to argument za obserwacją kolejnych danych, a nie gwarancja, że droższe paliwa nie wpłyną później na inne ceny.
Listopadowa projekcja rozdzieli scenariusze

Nowa projekcja inflacji i wzrostu gospodarczego da RPP szerszą perspektywę niż pojedynczy miesięczny odczyt. Pokaże ścieżkę cen przy przyjętych założeniach, w tym dotyczącą energii i kondycji gospodarki. Jeśli podwyższona inflacja okaże się w niej krótkotrwała, argument za natychmiastową podwyżką będzie słabszy. Jeśli prognoza wskaże dłuższe utrzymywanie się presji cenowej, dyskusja o zmianie stóp może nabrać znaczenia.
Szczególnie ważne są przyszłe taryfy gazu i prądu oraz dalszy przebieg cen paliw. Regulowane ceny energii wpływają bezpośrednio na wydatki gospodarstw domowych, a utrzymujący się wzrost kosztów może po czasie pojawić się w cenach innych usług i produktów. Projekcja pozwoli zestawić te ryzyka z przewidywaną aktywnością gospodarczą, zamiast opierać decyzję wyłącznie na wrześniowym wyniku.
Prognoza pozostanie scenariuszem zależnym od danych i założeń, które mogą się zmienić. Równie ważna będzie interpretacja RPP: sama wyższa przewidywana inflacja nie oznacza automatycznej podwyżki, jeśli Rada uzna, że jej źródło jest przejściowe. Rynek będzie zatem oceniać zarówno liczby przedstawione w listopadzie, jak i sposób, w jaki bank centralny opisze ryzyko utrwalenia wzrostu cen.
Co pauza oznacza dla rat i lokat
Brak podwyżki stopy NBP nie daje kredytobiorcy gwarancji niezmiennej raty. W kredycie ze zmiennym oprocentowaniem liczą się zapisany w umowie wskaźnik, marża oraz termin aktualizacji oprocentowania. Wskaźniki rynkowe mogą reagować na oczekiwania dotyczące przyszłych decyzji RPP jeszcze przed kolejnym posiedzeniem. Dlatego październikowa pauza i zmiana oferty nowego kredytu mogą wystąpić jednocześnie.
Podobna różnica dotyczy oszczędności. Bank sam ustala oprocentowanie lokaty, uwzględniając zapotrzebowanie na depozyty i warunki konkurencji. Utrzymanie stopy referencyjnej nie oznacza więc automatycznie utrzymania każdej oferty, a wzrost inflacji zmniejsza siłę nabywczą odsetek. Dla oszczędzającego znaczenie ma oprocentowanie konkretnej lokaty po opodatkowaniu w zestawieniu ze zmianą cen w czasie jej trwania.
Na wycenę nowych kredytów i depozytów będzie teraz wpływać oczekiwana ścieżka stóp. Najbliższym ważnym etapem jest listopadowe posiedzenie RPP i przedstawienie nowej projekcji NBP: wtedy łatwiej będzie ocenić, czy wrześniowy skok cen pozostanie epizodem, czy zmieni perspektywę kosztu pieniądza.
Przeczytaj także:
Powiązane artykuły


TOS czy COI i EDO? Spadek inflacji może odwrócić zwycięzcę

Lokata czy konto oszczędnościowe? Jedna wypłata może odwrócić wynik

KID funduszu łatwo odczytać źle: koszt roczny to nie suma za cały okres

Fintech czy bank? Wpis do rejestru KNF nie daje gwarancji BFG

Prąd i internet przy pracy zdalnej płaci firma — reszta zależy od regulaminu
Zapisz się do naszego newslettera
Otrzymuj najnowsze wiadomości o Web3, AI i kryptowalutach prosto na swoją skrzynkę.